Włóczykij Kaczkowska: Obserwacje: "Nierealne marzenia, włóczykijstwo i poezja, czyli Kaczkowska w pełnej krasie"

Obserwacje: "Nierealne marzenia, włóczykijstwo i poezja, czyli Kaczkowska w pełnej krasie"







"Lecz, niestety, poza mną samym nie było nikogo, kto by uważał, że jestem interesujący."

Tove Jansson - "Pamiętniki tatusia Muminka"










Niecodzienny post z serii #about. Będzie o mnie. 
Radzę wziąć głęboki wdech i przygotować odrobinę empatii w zanadrzu. 
Będzie nudno, ostrzegam :)




Marzenia, ich realizacja i nierealne cele

Mam pewien sekret. Nigdy nie jestem z siebie w 100% zadowolona. Jestem wybredna i wciąż pragnę uczyć się nowych rzeczy.  Mam nierealne cele, plany i dużo marzeń, które pozostają znane tylko mi. Ich poziom sięga (na prawdę) bardzo odległych, nierealnych miejsc.
Wiecie dlaczego?

Kiedyś potrzebowałam częstszych i zarazem dłuższych przerw w fotografowaniu (nie żebym teraz ich w ogóle nie potrzebowała). Można to zauważyć na przestrzeni lat w poście o moich fotograficznych początkach (klik!).
Czerpię jednak motywację z własnego wnętrza i wizji stawania się lepszą wobec samej siebie. Żyję teraźniejszością, ale jestem otwarta na to, co przyniesie czas. Działam, aby móc kiedyś poznać scenariusz Reżysera wobec mnie.

Bardzo rzadko porównuję się z kimkolwiek, oszczędza mi to mnóstwo czasu, zapału i przede wszystkim unikam dziwnego rodzaju presji, walki. Zdarzają się gorsze dni, chwile totalnego bałaganu w głowie, ale tak już jest. Najczęściej bolą głupoty, małe upadki.
Realizacja swoich marzeń wymaga czasu i wytrwałości, nic nie przychodzi łatwo.

Za zdjęciami kryją się godziny siedzenia przed komputerem, czytania, ćwiczeń, dźwigania sprzętu przez pół miasta, zakwasów i odcisków na stopach. Potrzeba do tego również dobrych współpracowników. Ale warto.










"Włóczykijstwo" i własny świat


Przed chwilą wspomniałam o motywacji. Teraz czas na coś bardziej melancholijnego.

Na jesień prawdopodobnie zniknę. Sesji będzie mniej, chwilowy zastój weźmie górę. Spadnie mi poziom chęci na robienie zdjęć i wcale nie będzie to dziwne. Nie dla mnie.
Znam siebie w wystarczającym stopniu, aby wiedzieć, że jestem formą Włóczykija (tak, tego z Muminków). Na jesień odchodzę, na wiosnę wracam. W tym czasie zbieram siły, szukam nowych sposobów obróbki, dużo piszę i myślę.
Lub po prostu zapadam w sen zimowy, to też jakaś forma rozwoju i odpoczynku (taki nieśmieszny żarcik Kaczkowskiej!)





Jeśli już gdzieś wyjadę (w którymkolwiek miesiącu w roku), zakochuję się w miejscach, chłonę je.

Tak na przykład, odwiedziłam stolicę ponad dwa lata temu, a do tej pory pamiętam kilka miejsc, które wzbudziły we mnie ogromny podziw. Wiem, jak wysiąść z metra, żeby tam trafić, chociaż pewnie zgubiłabym się wsiadając na samym początku.
Poznań pokochałam za pastelową architekturę kamienniczek i bocznych ulic. Uwielbiam też Krakowskie uliczki, chociaż to miasto w całości jakoś średnio mnie urzekło.

Jestem też wielką fanką nieba i zachodów słońca. Tworzę własny świat, w którym poszukuję piękna, prostoty i do którego mało kto ma dostęp.
(z tego miejsca ogromny uścisk dla M. za inspirację, którą mnie ostatnio obdarzyłaś)









Poezja


Teraz jedna z trudniejszych części do opowiedzenia.

Moje "pisarskie" początki sięgają podstawówki. Nie zdobywałam żadnych wyróżnień, ale pokochałam tę formę wyrażania siebie, swoich emocji. Ponoć najlepsze wiersze powstają w najgorszych momentach i w pełni się z tym zgadzam, do wesołych muszę chyba jeszcze trochę dojrzeć.

W gimnazjum pisałam bloga z opowiadaniem o nazwie "Error". Nazwa nieprzypadkowa, ale nie czas na takie opowieści. Jeśli ktoś to jeszcze pamięta to w tym momencie przesyłam mu szeroki uśmiech. Robiłam to bo potrzebowałam, żeby ktoś mnie zrozumiał, polubił mnie taką jaką jestem.

Potem odkryłam swoje nowe zainteresowanie - czytanie poezji. Zainspirowana tworzyłam coraz więcej i coraz lepiej, z resztą robię to nadal. Zaniedbałam nieco tę część ze względu na fotografię, makijaż, ale to nie oznacza, że z niej zrezygnowałam.


Kilka osób, które czytały moje wypociny mówi, że są dobre i nie pomyśłałoby, że ja to pisałam. Osobiście mam kosz na śmieci i jestem wobec siebie maksymalnie krytyczna, więc dużo bazgrolę, ale raczej mało z tego widzi ktokolwiek. Mam tak ze wszystkim, również z fotografią.
Morał znaleziony: nie potrzebuję hejterów, sama sobie nim jestem (żart numer dwa, równie nieśmieszny!)










Na zdjęciach Kaczkowska we własnej osobie, pstrykała niezawodna Kamila.



Na dzisiaj to już koniec. Jeśli podobał Wam się ten post, koniecznie dajcie mi znać bo przed jego publikacją biłam się z myślami czy warto, czy ktoś zrozumie, czy ktoś przeczyta. Zawsze tak mam, ale kiedy chodzi o coś bardziej osobistego, jest jeszcze trudniej.
Właśnie poznaliście mnie kilka procent więcej, ale to wciąż tylko cząstka. Mam nadzieję, że ktoś znalazł i wyniósł z tego coś dla siebie. 

Nie jestem chodzącą motywacją, moje "fotograficzne doły" są coraz głębsze, adekwatnie do poziomu zdjęć.

Jak na razie rezygnuję z fotografowania chrztów. Plenery, naturalne światło, to jest to co ma u mnie pierwsze miejsce. Może za jakiś czas się to zmieni. Nie chcę poświęcać swojej pasji i zamieniać ją tylko w pracę. To moje życie, coś co pozwoliło mi zaakceptować siebie.


Dobra, kończę.


18 komentarzy:

  1. "Ludzie tworzą miejsca, a miejsca tworzą ludzi"
    Jest dobrze! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Po przeczytaniu życzę Ci wytrwałości, mniej dołów (czasem one nas budują, tak myślę) i dąż do spełnienia swoich marzeń, wszystkich. Ja sama też zapadam w "sen zimowy" haha :D pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. ! Przeczytałam jednym tchem z uśmiechem na twarzy, bo rozumiem każde Twoje słowo. I jestem zszokowana, dlaczego? Dlatego, że sama przechodzę to wszystko, co Ty, again and again and again.
    "Była niewysoka, nieśmiała, niepozorna i nierozmowna..." <3 Powinnyśmy razem zrobić zdjęcia i wypić dobrą kawę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślałam, że poleje się hejt i niezrozumienie, że nikt mnie nie ogarnie! Zdecydowanie dobrych mam odbiorców :)
      Dziękuję, że to napisałaś, koniecznie musimy się kiedyś spotkać! <3

      Usuń
  4. Ojej. Wiesz co? Coraz bardziejbardziej Cię lubię. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ miło, dziękuję! Mam nadzieję, że nasza sesja w końcu wypali i sobie pogadamy <3

      Usuń
  5. Cudownie napisane! Przeczytałam bardzo lekko, chociaż ten wpis na w sobie dużo "niezwykłości", jest taki Twój, przedstawia Cię jako wyjątkową osobę :) Jeśli to "'99" to Twój rocznik, to jesteś mega dojrzałą osobą! Wpis dopełniają cudowne zdjęcia i powtórzę się po raz kolejny, pisząc, że uwielbiam te kolory na Twoich zdjęciach!
    Życzę Ci wytrwałości w dążeniu do celów, marzeń i stworzenia własnego, pięknego świata, o którym wspomniałaś w notce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo! 99 to mój rocznik, chociaż nawet moja mama twierdzi, że piszę, jakbym miała dużo więcej ;)

      Usuń
  6. Widzę że bratnia dusza ;) Myślę, że byłoby o czym porozmawiać przy kawie, szczególnie jeśli chodzi o poezję czy dołki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne, klimatyczne zdjęcia i prawdziwy,szczery tekst, super ! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. Miło mi batdzo słyszeć coś takiego od Ciebie ;)

      Usuń
  9. fajnie napisane :) lubię twojego bloga <3

    OdpowiedzUsuń