Włóczykij Kaczkowska: września 2016

#about "Jesień"







"Filifionka wiedziała, że nadeszła jesień i zamknęła się w środku. 
Jej dom wydawał się całkowicie nieprzystępny i opustoszały. Lecz ona była w nim, schowana w jego najgłębszym wnętrzu ze szczelnymi ścianami i murem świerków zasłaniających okna."

Tove Jansson - "Dolina Muminków w listopadzie"









Jak przystało na rasowego Włóczykija - lubię jesień. 
Nawet bardzo.
Ale tak bardzo bardzo.

Gdzieś pomiędzy zimnem i narzekaniem na przemoknięte buty a kubkiem zielonej herbaty lokuje się moja strefa komfortu, otulona ciepłym kocem i bawełnianym swetrem. 
Kaszmir na większe wyjścia.
Nie mam jeszcze szalika i czapki, moja kurtka kończy swój żywot, co nie zmienia faktu, że UWIELBIAM JESIEŃ!







Teraz powiecie (a raczej napiszecie), że nie jestem takim hipsterem, że wszyscy nagle lubią jesień a tak na prawdę każdy narzeka.
Że deszczu nikt nie lubi a szeleszczące liście wkurzają. Dodaj jeszcze do tego kasztana, który spadł Ci prosto na głowę to wyjdzie, że tej jesieni nie lubisz w ogóle.

I owszem, są dni, gdzie wszystko, ale to absolutnie wszystko działa nam na nerwy.
Mnie też, chociaż jestem z natury opanowanym człowiekiem, nawet kiedy jakiś ziomek na ulicy rzuci we mnie niedopałkiem papierosa. Sytuacja z życia wzięta, moja reakcja?
Mina Kaczkowskiej aka oziębłej istoty włączona. Typ szybko przeprasza i po kłopocie. Takie plusy szerokiej żuchwy i dość poważnej urody.
Potrafię dostrzec pozytywy, nawet kiedy dopadnie mnie ta jesienna melancholia. Rzadko bo rzadko, ale się zdarza.









Zdaję sobie sprawę, że przez Instagrama nie widać prawdziwego humoru danej osoby, uczuć czy klimatu. No chyba, że ktoś ma wyjątkowe wyczucie, gust lub coś w tym rodzaju.
Na zdjęciu widzisz efekt końcowy a nie oziębłe dłonie, które trzymały ten telefon/aparat.
Nie widzisz, że zaraz obok pięknej kupki liści leży zużyta guma do żucia przyklejona do chodnika.

Nie widzisz popękanych skórek na ustach, zsiniałych paznokci. Widzisz ładną dziewczynę.

Żyjemy w takim świecie, kwestia przyzwyczajenia lub odstawania od normy.

A ja sobie lubię czasem żyć poza marginesem.
Tak mi się właśnie przypomniało, że poza marginesem zapisuję najważniejsze rzeczy na rozszerzeniu z polskiego. Także prawie komplement, nie?










Ale przyszła jesień.

Moja piękna i zmienna przyjaciółka.
Widujemy się kilka miesięcy w roku i chodzimy razem na spacery. Wysłuchuje mnie, czasem sobie razem popłaczemy, czasem mam jej dość.
Lubię jesień.





Chciałabym móc przeznaczyć więcej czasu na sesje, ale nie mogę.
Po pierwsze ze względu na szkołę i naukę. Nie wiem co dalej chcę robić w swoim życiu, ale wiem, że muszę się uczyć. Może mi się nie przyda i powinnam rozwijać się w kreatywnej branży jaką jest fotografia. Może powinnam.

Po drugie ze względu na zdrowie. Kolana są moim naturalnym barometrem a na razie zdecydowałam się dać sobie trochę oddechu bo doba magicznie mi się nie wydłuży. Nie rezygnuję, jeszcze nie zapadam w sen zimowy. Albo raczej jeszcze nie w całości.

Będę tworzyć mniej, aby (jak co roku) podszkolić się technicznie.
Oczywiście nie odpuszczam bloga ani fotografii. Nie wiem czy kiedykolwiek będę w stanie ją "odpuścić" bo chyba się nie da.

Piszę listy, cieszę się tym co przynosi czas.
Staram się gadać z Reżyserem i nie myśleć za dużo nad przyszłością.

Na razie mam jesień.

















Posty #about wchodzą mi w nawyk.
W sumie to chyba lubię pisanie artykułów, w sumie to fajnie jak ktoś czyta i rozumie.

Jestem ciekawa o czym chcielibyście poczytać. I czy czytają to tylko osobniki płci żeńskiej czy męskiej?
Nie odpowiecie, ale pytań nikt nie zabroni mi stawiać, a co!


Na Instagramie mnie ostatnio coraz więcej. Pousuwałam kilka zdjęć, ale niespodziewanie zawitało jakieś selfie i trochę jesieni. A jesieni będzie dużo bo moja ulubiona pora roku.

Możecie wpaść:
Instagram Kaczkowskiej (klik!)





Na dzisiaj tyle.

#photoshoot "Klaudia's birthday present" - Klaudia i Wiktoria Jaślar


30 sierpnia 2016








Sesja Klaudii była prezentem urodzinowym podarowanym jej przez Alę, moją znajomą, którą poznałam w gimnazjum na rajdzie bieszczadzkim.


To pierwszy raz, kiedy ktoś poprosił mnie o tego typu zdjęcia. Byłam bardzo zaskoczona, w końcu kto chciałby sesję w moim obiektywie jako prezent?
Pomimo wszelkich komplementów, słów wsparcia, nadal nie wierzę w swoje fotograficzne siły, serio. Jest coraz lepiej, ale moja natura pozostaje bez zmian.


Przyznam, że przed zdjęciami byłam zestresowana, ale miałam okazję się wyżyć, dojeżdżając na sesję rowerem kilkanaście kilometrów. 
To również pierwsza współpraca na terenie Haczowa (a właściwie pierwsza za czasów bloga, fotografowałam tam jeszcze zanim kupiłam lustrzankę), gdzie nie mam dojazdu autobusowego, ale od czego są nogi i rower!

Makijaż to również moja zasługa, ale myślę, że czas przestać o tym wspominać bo robię to prawie na każdej sesji ;)



Mam nadzieję, że zdjęcia będą piękną pamiątką i udanym prezentem.
Pod spodem znajduje się równie kilka zdjęć Wiktorii (siostry Klaudii) oraz kulisy naszej sesji.


modelka: Klaudia Jaślar
zdjęcia&makijaż: Małgorzata Kaczkowska
(Facebook fanpage - klik!)











































modelka: Wiktoria Jaślar












Backstage