Włóczykij Kaczkowska: Obserwacje: "Naturalność"

Obserwacje: "Naturalność"





"She is messy but she's kind
she is lonely most of the time
She is all of this mixed up
and baked in a beautiful pie."

Sara Bereilles - "She used to be mine"










Przyszedł ten moment w moim życiu, kiedy trądzik potraktowany antybiotykiem powoli się goi a Włóczykij po raz pierwszy pokazuje się w szkole niemalże bez makijażu. W kościele i na mieście mnie już ludzie w tymże wydaniu widzieli.
Nie ma w tym nic ambitnego, zaspałam i ostatnie o czym myślałam to przykrywanie swojej twarzy warstwą podkładu.

Tak było dzisiaj.

Gdzieś w pogoni zgubiłam poczucie, że przecież wszyscy już widzieli moją twarz w "czystym" wydaniu, więc nikt się nie zdziwi. Nikt się zdziwić nie powinien.





Przypomina mi się tutaj scena z mojej pierwszej w życiu spowiedzi świętej. 

Wypadła na przeddzień przyjęcia sakramentu Komunii Świętej i większość kilkuletnich dziewczynek miała na głowie wałki, papiloty czy co to jeszcze mogło być. 
Muszę sobie gdzieś zapisać, że jeśli będę miała kiedyś córkę, nigdy jej takich katuszy nie sprawię. Przypomnijcie gdybym zapomniała, zrozumiano?

W efekcie, przez te mozolne sploty na głowie, zapomniałam pokuty, którą dostałam do odmówienia. 
Brawo, brawo.





Sam projekt "Prawdziwa twarz", którego pierwsza część ma moją facjatę, był napisany dla mnie. 
Dla Ciebie też, ale w głównej mierze dla mnie.

Jeśli komukolwiek pomógł, to na pewno samemu Włóczykijowi Kaczkowskiej, która do tej pory w odbiciu widziała wszystko co nieidealne ze zdwojoną siłą. Nie jestem pełna motywacji, co najwyżej odwiecznych wątpliwości, które atakują pod koniec jesieni i zagrzebują uśmiech na kilka tygodni.
To dlatego mniej wesoło tu na blogu w tym okresie.












Nic mnie tak nie utwierdza w przekonaniu, że wygląd jest ważny, ale bez dobrego wewnętrznego "wypełnienia" jest niczym. 
Nie chodzi mi oczywiście o oceny, zarobki czy tego typu rzeczy, ale życiowe pojęcie o świecie i zwyczajną empatię do innych ludzi.



Dzisiaj nikt nie zauważył, że nie mam na sobie makijażu. 
Jedynie M. zapytana czy wszystko jest w porządku, potwierdziła, że jakoś mniej na twarzy tych wszystkich mazideł.

Nawet mój brat zwykle stwierdza, że bez makijażu wyglądam tak samo szpetnie (żarciki rodzeństwa) a znajomi nie widzą większej różnicy w włóczykijowskiej prezencji.



Nie przekonam tym wpisem ani siebie ani nikogo, że naturalność jest w cenie.
Nie przekonam się chyba nigdy do całkowitego nienoszenia makijażu bo odnalazłam w nim pasję, zakopaną razem ze starymi płótnami i tubkami olejnych farb.

Jestem jednak (i Ty też jesteś) wystarczający, bądź wystarczająca. 
Nawet bez ujednoliconego kolorytu cery i wytuszowanych rzęs.
Jeśli ktoś nie pokocha w Tobie tego co naturalne to tylko Twoja oszczędność czasu i serca.


Tyle ode mnie.







8 komentarzy:

  1. Jeśli ktoś nie pokocha w Tobie tego co naturalne to tylko Twoja oszczędność czasu i serca - JAKIE PIĘKNE!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobry cytat! Zgadzam się w 100% , chociaż ostatnimi czasy to z tą naturalnością różnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Takie czasy, że tej naturalności coraz to mniej ;)

      Usuń
  3. Ostatnio naturalność wraca do mody, i to dobrze! Naprawdę lubię makijaż i też zmagałam się z naprawdę dużym trądzikiem, po którym teraz zostały mi ślady. Do szkoły się maluję, ale teraz już nie mam problemu wyjść na miasto bez niczego. Myślę, że jeszcze długa droga do całkowitej akceptacji siebie, ale jest już coraz lepiej. Świetny wpis i bardzo mądre słowa! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Oby naturalność wróciła na stałe :)

      Usuń
  4. Przeczytałam wpis już z 3 razy i ciągle mi mało... :)

    OdpowiedzUsuń