PrawdziwaTwarz: "Kim jesteś, kiedy nikt nie patrzy?" - Gabriela Lisowska






"Prawdziwa elegancja jest w umyśle; 
jeśli ją masz, reszta z niej wypływa."

- Diana Vreeland









Gabriela, lat dwadzieścia dwa.

Studentka polonistyki-komparatystyki. Pracuje jako Social Media Manager, interesuje się modą, jest modelką na sesjach zdjęciowych, które publikuje na swojej stronie FoxArt.
To właśnie z nią kojarzy mi się zdanie "A Ty kim jesteś, kiedy nikt nie patrzy?" przeczytane po raz pierwszy w opisie profilu na portalu MaxModels, kilka lat temu.




Znamy się ze szkoły, a właściwie naszej wsi, Jabłonicy Polskiej (odsyłam do Mapy Google, nie krępujcie się). Pamiętam ten dzień pierwszej wspólnej sesji, ustalonej wcześniej przez Ask.fm na fali mojego największego w życiu hejtu (co to były za gimnazjalne czasy). Nie miałam jeszcze lustrzanki, nie mogłam przełknąć nic od samego rana a zdjęcia powstawały około południa (kto to wiedział o jakiejś gold hour). Oczywiście wszystko gdzieś w wiejskich chaszczach albo na czyichś grządkach (zostało mi do tej pory to trawiaste zamiłowanie).
No ale pierwszej poważnej sesji się nie zapomina, nie?

A teraz trochę informacji o Gabi, pochodzących z jej strony na Facebook'u.


G.

"FoxArta założyłam w sierpniu 2014 roku i przez ponad dwa lata służył wyłącznie publikowaniu efektów sesji zdjęciowych. Początkowo dominowały zdjęcia typu fashion, a po odejściu z agencji, pod wpływem studiów polonistycznych i zainspirowana duchem Krakowa – miasta poetów, zaczęłam pozować do fotografii artystycznej. Dążyłam do tego, aby każda sesja z moim udziałem nawiązywała do literatury/sztuki albo tworzyła własną, odrębną opowieść. Sytuacja zmieniła się rok temu.
Dokładnie rok temu postanowiłam opublikować pierwszy tekst, który przysporzył mi trochę fejmu, ale wywołał też niemało kontrowersji:
Jednym się spodobał, innym nie, ale ponieważ przeczytało go ponad 6 tysięcy osób i wywołał tyle różnych emocji, to zaczęłam pisać coraz częściej - o samoakceptacji, relacjach, drogach do sukcesu, o wkurzających mnie modach wśród katolickich niewiast. Z czasem zaczęłam ubolewać coraz bardziej, dawać złote rady i, co gorsza, usiłowałam zmienić na „lepsze” (tj. po mojemu) cały świat. I mimo że czytelników było coraz więcej, postanowiłam dać sobie z tym spokój.
W międzyczasie dołączyłam do Allin. Fashion, przez co ponownie obracam się w klimatach współczesnej mody awangardowej i tzw. high fashion. Paradoksalnie w tym samym czasie narobiłam sobie trochę fejmu (xD) na wszelkiej maści grupach damowo/retro/kobieco-sukienkowych, dzięki czemu zaczęłam współpracować z markami odzieżowymi o takim charakterze. Co więcej, za pośrednictwem FoxArta poznałam Rafała z Hartwork, gdzie objęłam stanowisko social media managera.
Ponieważ ze względu na te wszystkie nowe doświadczenia na stronie zrobił się groch z kapustą, zaczęłam poważnie zastanawiać się nad jej dalszą misją. Myślałam nawet o założeniu bloga, ale uznałam, że kij z nim: jeśli to co napiszę będzie warte przeczytania, i tak to tutaj przeczytacie, mimo że Cukierberg zabrał wszystkie zasięgi. A jeśli będzie słabizna, to żadne czarujące domeny com/pl w tym nie pomogą."

Nie mogłam sobie wymarzyć lepszej bohaterki "Prawdziwej Twarzy".

Totalnie bez retuszu, bez filtrów, upiększaczy. Z bzem w ręku, uśmiechem, w ciuchach "po domu" (z tego miejsca dziękujemy mamie i siostrom Gabrysi), cieniami pod oczami, kilkoma pryszczami i bez ulubionej czerwonej szminki.

Wiecie, bo cała idea projektu polega na tym, że każda i każdy z nas jest cholernie piękny, wartościowy, super, ekstra zarówno bez makijażu jak i z jego pomocą.
Ideałów nie ma, nawet jeśli na pozór tak się wydaje. Nawet, kiedy profil na Instagram'ie obserwują tysiące ludzi a marki przysyłają super paczki w prezencie. Nawet, kiedy masz super robotę, faceta i grono znajomych nie jesteś ideałem. Ani ja też nim nie jestem. Nikt nie jest.



"Mili Państwo, nie ma ideałów. A jeśli mnie lubicie, to strasznie Was proszę, lubcie dalej. Ale nie dlatego, że jestem ideałem (bom nie jest), a co najwyżej za to, że się na taki umiem zrobić i dołożę wszelkich starań, abyście i Wy, drogie Panie, mogły poczuć się najlepszymi wersjami samych siebie.
Ostatnio tyle osób tu zagląda i dostaję od Was tyle miłych komentarzy, że boję się, że jak tak dalej pójdzie, to mi sodówka uderzy do głowy! Z tego wszystkiego to aż zaczęłam chodzić w dni powszednie do kościoła, żeby zachować jakieś resztki pokory xD Na jak długo – nie wiem, ale bądźcie tu dalej!"

A ja, Włóczykij bardzo Was zachęcam do polubienia strony Gabrysi, gdzie będą się dziać niedługo same fajne rzeczy (no dobra, już się dzieją).
Zanim to zrobicie, poznajcie mój pokojo/studio/biuro/sypialnię, esencję włóczykijowskiego świata i centrum dowodzenia, w którym gościłam dzisiejszą bohaterkę! 
Zardzewiała mi dusza, więc zdjęcia są teraz bardziej vintage niż wcześniej, oby mi ta zmiana wyszła na dobre.













































Próbowałam zredukować ilość zdjęć, ale nie potrafię. Fakt, że nie wstawiłam wszystkich trzydziestu to dopiero sukces, który idę świętować dodatkową godziną snu.
Żartowałam, wracam do picia zaparzonej mięty i jedzenia muffinki bez cukru (ma w sobie natomiast trochę gorzkiej czekolady, orzechów i kawy). Wspominałam o nich wczoraj w artykule dla KSM TV, możecie zajrzeć, jeśli brakuje Wam mojego #about (klik!)


Często pytacie, jak łączę pisanie, sesje zdjęciowe ze szkołą i coraz bliższą maturą. A ja po prostu ich nie łączę. W szkolę jestem Gosią, na blogu Włóczykijem Kaczkowską z aparatem w ręku (to ta sama osoba, która nawet nie wie czy nauczyciele zdają sobie sprawę z jej twórczego trybu życia. Szczerze to mam nadzieję, że o nim nie wiedzą).
Doba ma wciąż tylko lekko ponad 20 godziny a mój organizm potrzebuje co najmniej 6 godzin snu, żeby prawidłowo funkcjonować. Nie zmienia to faktu, że świat się do tej pory nie zawalił z powodu średniej lekko ponad 4 zamiast paska na świadectwie. Priorytety przede wszystkim, co nie oznacza, że olewam szkołę (bo jej nie olewam).

Tymże przemiłym akcentem kończymy. Wybaczcie wszelkie błędy językowe/stylistyczne bo po kilku dniach obróbki i pisania trochę kleją mi się oczy.
Niedługo zapowiadają się ciekawe nowości a ja tylko przypominam, że projekt wciąż czeka na kolejne Prawdziwe Twarze.

Niech będzie pięknie.







Część pierwsza: #PrawdziwaTwarz "Włóczykij Kaczkowska" (klik!)

Część druga: #PrawdziwaTwarz "Górksie serce" - Marysia Dziadosz (klik!)





Wszystkie zdjęcia oraz teksty na blogu są chronione prawem autorskim.
Zakaz kopiowania oraz publikowania u siebie bez mojej zgody lub zgody uczestniczki projektu.

Komentarze

Prześlij komentarz

Cześć, dziękuję, że jesteś!

Popularne posty