Włóczykij Kaczkowska: czerwca 2017

#about "Szczere dialogi, subtelne uśmiechy"






"Uśmiechnął się wyrozumiale - więcej niż wyrozumiale. Był to jeden z tych rzadkich uśmiechów, dających pewność i otuchę na zawsze, uśmiech, który można spotkać w życiu cztery czy pięć razy. [...]
Było w nim akurat tyle zrozumienia, ile ci było potrzeba, i tyle wiary w ciebie, ile sam chciałbyś mieć [...]."

Francis Scott Fitzgerald - "Wielki Gatsby"







Letnie powietrze jak nigdy daje mi oddychać pełną piersią. Pierwszy raz od dłuższego czasu nie czuję alergii, niepokoju ani strachu, przed tym, co nadejdzie. Żaden specjalny dzień nie nadszedł, wszystko jest dokładnie takie jakim było wczoraj i dwa dni temu. Jestem tylko mniej zmęczona, a uśmiech nie schodzi mi z twarzy. Ściskam w dłoni aparat, niebo jest bezchmurne, chodź przypuszczam, że niedługo zawita do nas świeży, letni deszcz. 
Odpoczynek po ostatniej walce o własne oceny i błogi zapach wakacji, które zapowiadają się wyjątkowo pracowicie (moja mama z przekonaniem mówi, że ja po prostu nie potrafię siedzieć cały czas w jednym miejscu).

Wydawać by się mogło, że trochę już znacie tego Włóczykija, jego klimat, upodobania. Ja mam natomiast małą przewagę, która pozwala mi publikować tu tylko i aż to, na co sama pozwalam. Wiecie trochę, chodź wciąż niewiele.

Żaden specjalny dzień, ale wzięło mnie na szczerość, wobec samej siebie. 
Lubię tę Gosię, która przez kilka ostatnich lat wydoroślała, chodź wciąż wiele w niej się jeszcze zmieni, to pewne. Listy przychodzą coraz częściej, wprost proporcjonalnie do powiadomień z Facebook'a. Tak jest dobrze, lekko staroświecko, ale bardzo w moim stylu. Wewnętrzna melancholia przeplata się z subtelną radością, która została mi dana od Tego z Góry (też tak macie, że po spowiedzi wraca Wam radość i spokój?). 
Swoją drogą, tęsknię do polskich gór, które mam nadzieję już niedługo odwiedzić.





Uwielbiam rozmawiać, długo i szczerze. Dialogi to dla mnie podstawa dobrej relacji, chodź Reżyser układa wszystko lepiej ode mnie. Postawił już na mojej drodze poznaną przez internet przyjaciółkę i wspomniane wyżej listy a na prawdę trudno obdarzać mi innych zaufaniem.
Zwykle nie zaczynam rozmowy pierwsza. W grupie bardzo się krępuję i moja nieśmiałość wychodzi na pierwszy plan, chyba że znam dany krąg wyjątkowo długo. Nie walczę z nią bo wiem, że to właśnie moja natura, której nie uda mi się nigdy diametralnie zmienić. Potrzebuję po prostu więcej czasu na wyczucie klimatu danej chwili, więc pierwsze spotkania bywają bardzo nieśmiałe w moim wykonaniu. Byłam jednym z najmniej otwartych dzieci w rodzinie i tak mi zostało. Włóczykij, cóż zrobić.
Wciąż nie wiem, skąd u mnie tyle adrenaliny na sesjach, że potrafię rozluźnić atmosferę pomiędzy fotografem a modelem/modelką. 


Uwielbiam pisać, daje mi to możliwość pozbierania swoich myśli. Są wątpliwości oraz zwątpienia, ale przecież właśnie od dołu najlepiej jest się odbić (zabrzmiało jak z poradnika kołczingu).
Inspirują mnie ludzie, pisząc ten post przywołuję chociażby sytuacje, w których brakło mi odwagi, żeby się odezwać czy coś powiedzieć. Często słyszę, że projekt #prawdziwatwarz, publikowanie wierszy to była odwaga z mojej strony, ale wciąż nie rozstrzygnęłam czy to na pewno prawda.
Wymieniam się uśmiechami i spojrzeniami, piszę historię, łapię chwile. Nie jestem samotna i nie jest to zależne od bycia w związku, ale dobrego samopoczucia z samą sobą, Reżyserem, rodziną, innymi ludźmi.










Teraz sedno sprawy, do której wprowadzenie czytaliście już wyżej. Jednocześnie jest to moment, w którym chwilowo zawieszam serię #about. Będę ją pisać, ale wróci najprawdopodobniej bliżej jesieni bo to moja pora, mój czas. Teraz króluje u mnie praca nad sesjami zdjęciowymi.

Piszę to z trochę dla samej siebie, ale skoro więcej tu ludzi podobnych do Włóczykija, niech więc zacznę coś nowego.
Ciekawość pisania tych tradycyjnych listów zbiera coraz większe plony wśród bliskich mi znajomych, więc jeśli masz ochotę napisać mi kartkę, wymienić myśli czy lepiej się poznać, daję Ci taką możliwość, nawet jeśli się nie znamy lub znamy się słabo 
(nie byłam jeszcze w wielu polskich miastach, więc pocztówki przyjmę z radością).

Wyślij mi email, wymienimy się adresami pocztowym lub po prostu porozmawiamy wirtualnie i niech reszta toczy się sama. W każdej chwili możesz to przerwać, nie ma ograniczenia w płci czy w tym, że już się poznaliśmy na żywo (chodź na prawdę wierzę, że mam do czynienia ze świadomymi ludźmi, taki subtelny warunek).

W tytule wpisując "Dialogi" na adres error.kaczkowska@gmail.com .


Robię to z premedytacją i nadzieją, że odnalezienie wspaniałych ludzi to tylko kwestia odpowiedniego impulsu do działania.
Możecie mnie zainspirować, wcale a wcale się z tego powodu nie obrażę!
Miłego dnia dla Was, Wędrowcy.


Niech będzie pięknie.



Włóczykij Kaczkowska.






PS Pierwsze zdjęcie jest jeszcze z jesieni, stąd te jaśniejsze włosy i kurtka.

#another "Skrawki świata Włóczykija Kaczkowskiej" - fotoksiążka SaalDigital







Krótkim słowem wstępu - dzisiaj coś, czego pewnie się po mnie nie spodziewacie. Włóczykij Kaczkowska w roli recenzentki to nieczęsty widok, szczególnie tutaj na blogu (w świecie rzeczywistym zwykle polecam dobre kawiarnie i kosmetyki, od czasu do czasu też jakiś sprzęt, także recenzje ustne można usłyszeć po uprzednim zapytaniu).
Jest okazja, poznajcie mój mały zbiór fotograficznych historii.


Od jakiegoś czasu na blogach moich znajomych fotografów krążyły recenzje fotoksiążek od SaalDigital. Początkowo nie byłam tym faktem zainteresowana, dopiero kiedy moja kuzynka oznaczyła mnie na Facebook'u w ich reklamowym poście, postanowiłam zagłębić temat (dziękuję Joanno!).

Wypełniłam formularz zgłoszenia do recenzji i czekałam. Kilka dni później został on zaakceptowany a ja mogłam poddać się wodzy własnej kreatywności, układając zdjęcia w aplikacji firmy. Postawiłam na format 19x19, składający się łącznie z 34 stron i prostej, białej okładki z napisem Włóczykij Kaczkowska (wiadomo) oraz dopiskiem 2015/2017, który oznacza czas powstawania prac.
Tylna okładka na pierwszy rzut oka jest pusta, ale przy dolnej krawędzi znajduje się napis "Niech będzie pięknie..." znany już z mojego bloga.














Kolory zdjęć są odwzorowane idealnie, byłam bardzo pozytywnie zaskoczona jakością gotowej książki, tak samo ostrością tekstu na początku fotograficznej opowieści (to wiersz "Szepty" (klik!)).
Kartki się nie sklejają a matowe wykończenie pozwala na zachowanie czystości, co chciałam dopilnować przy ciemnych stronach.
















Szukałam dobrej firmy do wywoływania zdjęć i czuję, że właśnie ją znalazłam, w szczególności w przypadku fotoksiążek. Dodatkowy plus za prostą obsługę oraz szybką realizację zamówienia, która dotarła do mnie kilka dni po wysłaniu projektu (to bardzo ułatwia pracę).

Jednym słowem, potwierdzam opinie zadowolonych fotografów i dołączam do ich pokaźnego już grona. Szczerze polecam.








PS Na powyższych zdjęciach widać tylko część wszystkich stron książki, co nie oznacza, że reszta mi się nie podoba. Broń Boże, całość jest piękna i będę na pewno w stanie pokazać ją zainteresowanym znajomym czy rodzinie. Jeśli ktoś z nich ma taką ochotę, będzie mógł osobiście przeglądnąć skrawki fotograficznego świata Włóczykija.