Recenzja: "Skrawki świata Włóczykija Kaczkowskiej" - fotoksiążka SaalDigital







Krótkim słowem wstępu - dzisiaj coś, czego pewnie się po mnie nie spodziewacie. Włóczykij Kaczkowska w roli recenzentki to nieczęsty widok, szczególnie tutaj na blogu (w świecie rzeczywistym zwykle polecam dobre kawiarnie i kosmetyki, od czasu do czasu też jakiś sprzęt, także recenzje ustne można usłyszeć po uprzednim zapytaniu).
Jest okazja, poznajcie mój mały zbiór fotograficznych historii.


Od jakiegoś czasu na blogach moich znajomych fotografów krążyły recenzje fotoksiążek od SaalDigital. Początkowo nie byłam tym faktem zainteresowana, dopiero kiedy moja kuzynka oznaczyła mnie na Facebook'u w ich reklamowym poście, postanowiłam zagłębić temat (dziękuję Joanno!).

Wypełniłam formularz zgłoszenia do recenzji i czekałam. Kilka dni później został on zaakceptowany a ja mogłam poddać się wodzy własnej kreatywności, układając zdjęcia w aplikacji firmy. Postawiłam na format 19x19, składający się łącznie z 34 stron i prostej, białej okładki z napisem Włóczykij Kaczkowska (wiadomo) oraz dopiskiem 2015/2017, który oznacza czas powstawania prac.
Tylna okładka na pierwszy rzut oka jest pusta, ale przy dolnej krawędzi znajduje się napis "Niech będzie pięknie..." znany już z mojego bloga.
















Kolory zdjęć są odwzorowane idealnie, byłam bardzo pozytywnie zaskoczona jakością gotowej książki, tak samo ostrością tekstu na początku fotograficznej opowieści (to wiersz "Szepty" (klik!)).
Kartki się nie sklejają a matowe wykończenie pozwala na zachowanie czystości, co chciałam dopilnować przy ciemnych stronach.
















Szukałam dobrej firmy do wywoływania zdjęć i czuję, że właśnie ją znalazłam, w szczególności w przypadku fotoksiążek. Dodatkowy plus za prostą obsługę oraz szybką realizację zamówienia, która dotarła do mnie kilka dni po wysłaniu projektu (to bardzo ułatwia pracę).

Jednym słowem, potwierdzam opinie zadowolonych fotografów i dołączam do ich pokaźnego już grona. Szczerze polecam.








PS Na powyższych zdjęciach widać tylko część wszystkich stron książki, co nie oznacza, że reszta mi się nie podoba. Broń Boże, całość jest piękna i będę na pewno w stanie pokazać ją zainteresowanym znajomym czy rodzinie. Jeśli ktoś z nich ma taką ochotę, będzie mógł osobiście przeglądnąć skrawki fotograficznego świata Włóczykija.

Komentarze

Prześlij komentarz

Cześć, dziękuję, że jesteś!

Popularne posty